LIFESTYLE

Szczeniak West Terrier w domu | Psie historie

Na samym początku chciałam zaznaczyć, że pies to nie jest zabawka! To nie jest słodki pluszak, a ogromna odpowiedzialność. To takie zobowiązanie, które czasem sobie trudno wyobrazić, marząc o słodkim czworonogu. Wasza decyzja musi być naprawdę przemyślana i musicie stworzyć zwierzakowi odpowiednie warunki. 

Decyzja o tym, że wraz z mężem chcemy pieska była bardzo przemyślana. Byliśmy na to gotowi, choć rzeczywistość nas bardzo zaskoczyła. Nie chcę, by to zabrzmiało, jakbym miała świadomość 3-latka, ale nie wiedziałam, że pies to AŻ taka odpowiedzialność. Zaskoczyło mnie, że tyle szczeka, że wszystkie i wszystkich gryzie, że Melisa jest tak bardzo ciekawa świata, że chodzi za mną krok w krok, że co chwilę siusia, że uwielbia się bawić i chce cały swój „wolny czas” poświęcić na to i że opieka nad małym pieskiem wymaga tyle cierpliwości u człowieka. 

Nie ukrywam, że pierwsze tygodnie, oprócz ogromnej radości i euforii, były po prostu trudne. Momentami walczyłam sama ze sobą, ze swoją silną wolą, by opanować nerwy, gdy Mela rojbrowała lub po raz kolejny zrobiła siusiu na nowym dywanie. Teraz z perspektywy czasu widzę, że ten mały słodki piesek zmienił mnie wewnętrznie, nauczyłam się cierpliwości, w sumie nadal się tego uczę i to jest niezwykła lekcja, której nigdy wcześniej nie doświadczyłam. 

Zabawa

Tak jak wspominałam wcześniej, małe weściki uwielbiają się bawić. To niesamowite, ile energii ma taki mały piesek. Szarpie wszystko, co napotka na swojej drodze. Tak, ręce i stopy również! Nieraz się zdarza, że tak się wgryzie tymi swoimi mlecznymi zębami, że kończy się naprawdę głębokimi ranami. Zaopatrzyliśmy się jednak w duże ilości różnych zabawek, które na zmianę dostaje (chowanie na jakiś czas zabawek jest świetnym patentem, bo jak pies dostanie po dłuższej przerwie, myśli, że to całkowita nowość. Wywołuje to niesamowitą ciekawość i chęć zabawy. Polecam.). Mamy pluszaki, piłeczki, gumowe zabawki wydające dźwięki, ale największym hitem jest mata węchowa. Jest to gumowa wycieraczka z dziurami, przewiązana paskami z materiału polarowego, bardzo gęsto zawiązane. Wystarczy wysypać na nią ulubione przysmaki psiaka, a ten z wielkim zaangażowaniem będzie szukał swojej smacznej nagrody. Świetne na wyciszenie, kiedy jest pies pobudzony, ale także to świetna zabawa, by ćwiczyć węch zwierzaka. 

Załatwianie potrzeb

Tak naprawdę to temat rzeka i bardzo indywidualna kwestia, bez względu na rasę. Większość właścicieli szczeniaczków załatwia to za pomocą mat porozkładanych po całym mieszkaniu. My też od tego zaczęliśmy, jednak szybko z tego zrezygnowaliśmy, ponieważ jak najszybciej chcieliśmy Melę nauczyć „siusiania i kupkania” na dworze. Początki były komiczne… Mianowicie Melisa, gdy wychodziliśmy z sypialni sikała, bo nagle już nie mogła wytrzymać. Nie wiem, z czego to wynikało, ponieważ całą noc potrafiła przespać i trzymać mocz, a rano po kilku chwilach, gdy nas zobaczyła, kończyło się to żółtą kałużą. Stwierdziliśmy więc, że w takiej sytuacji najlepiej będzie od razu brać ją na ręce i iść z nią na dwór. No tak, ale jak to zrobić, gdy na dworze zimno i nie można wyskoczyć w samych majtolach? Ano wyjść z sypialni ubranym w butach i kurtce (!) i wziąć od razu psa na ręce i wyjść na spacer. Wyglądało to bardzo komicznie i było dość męczące, jednak powoli wydłużaliśmy czas porannego wyjścia z domu. Teraz, odpukać przebiega to dość normalnie. Tu muszę pochwalić Melisę, ponieważ szybko złapała, że siusiu i kupkę trzeba robić na dworze. Istotne jest, by na początku nauki chwalić pieska, głaskać i dawać ulubiony przysmak. To naprawdę owocuje. Choć wiadomo, czasem wpadki w domu się jeszcze zdarzają, ale mamy świadomość, że to wciąż mały piesek. 

Gryzienie

Temat, który będzie z nami jeszcze przez długi czas i myślę, że jesteśmy dopiero na początku drogi, by oduczyć naszą białą kluseczkę gryzienia naszych rąk, stóp i innych zakazanych przedmiotów. Oczywiście na początku naszej znajomości zaczęło się od gryzienia praktycznie wszystkiego. Ukochane były kable, nasze ręce oraz stopy. Przy czym ugryzienie stopy znienacka były najbardziej bolesne. Z kablami walczyliśmy bardzo długo, szczególnie jedne sobie upodobała, ale zniknęły z jej pola widzenia i problem zniknął. Gryzienie rąk wciąż nam towarzyszy, głównie podczas zabawy, gdy jest największa fala ekscytacji i gdy pomyli nasze palce z ulubionym pluszakiem. Ze stopami problem rozwiązał się dość naturalnie, stwierdziliśmy wspólnie, że po prostu z tego wyrosła i takie akcje zdarzają się bardzo rzadko. Jednak z kolejnym tygodniem, pojawiły się nowe, zakazane zabawki. M.in. dywan, narożniki od listew przypodłogowych oraz ściana w przedpokoju. Tu niestety wciąż mamy problem i walczymy z nią, choć czasami mamy wrażenie, że to walka z wiatrakami. 

Wychowanie i tresura małego łobuza, jakim jest West Terrier to ogromne wyzwanie. Wszędzie przeczytacie w sieci, że to temperamentne zwierzaki, które potrafią pokazać, kto tu rządzi, ale określone zasady – nakazy i zakazy spowodują, że można stworzyć szczęśliwą rodzinę i mam nadzieję, że w takiej będę z Melisą żyła. Musicie pamiętać, że to bardzo żywe pieski, które potrzebują ruchu, zabawy i uwagi. Ale co lepsze – uwielbiają tresurę. Melisa bardzo szybkie rozumie komendy i uwielbia bawić się z nami w różne zabawy, a dzięki temu zdobywa nowe umiejętności, które mam nadzieję, że w przyszłości zaowocują. 

You Might Also Like