LIFESTYLE

Czy pies zmienia życie człowieka? | Psie historie

Przygarnięcie psa było moim i mojego męża marzeniem. Wiedzieliśmy, że po ślubie powiększy nam się rodzina o czworonożnego zwierzaka, nie wiedzieliśmy jednak kiedy dokładnie to nastąpi. Jak zwykle zadecydowała chwila – oczywiście nieco dłuższa, ponieważ się do niej w mirę przygotowywaliśmy. Przejrzeliśmy stronę związku kynologicznego, szukając hodowli w okolicy. Znaleźliśmy. Okazało się, że została jedna, jedyna kruszynka. Bałam się, że jak ją zobaczę to nie poczuję „tego czegoś”, że mi się spodoba. Nie wiem, ale czułam lekki niepokój i nie do końca – co dziwne – byłam na to gotowa. Ale zupełnie niepotrzebnie…

Mała, biała kluseczka skradła moje serce już od pierwszego momentu, gdy tylko ją zobaczyłam. Była bardzo żywa i chętna do zabaw. Bez problemu usiadła na kolanach męża, którego polubiła od razu (i do dziś widzimy, że woli mężczyzn, jak to na kobietę przystało :D). Decyzja, że ją bierzemy była oczywista. Wystarczyło jedno spojrzenie na siebie, a już wiedzieliśmy, że oboje myślimy tak samo. Serce wtedy zaczęło szybciej bić, ekscytacja i radość osiągnęła niesamowicie wysoki poziom. Małą kruszynkę zawinęliśmy w koc i wróciliśmy do domu. Weszła niepewnie, lekko przestraszona, co oczywiście było czymś zupełnie naturalnym. Baliśmy się natomiast, że taki stan może pozostać na dłużej, że będzie tęsknić za mamą i rodzeństwem i nie będzie chciała u nas zostać. Nic bardziej mylnego! Wystarczyła niecała godzina, by nasz mały weścik poczuł się bardzo swobodnie. To było dla nas prawdziwe zaskoczenie, ale i radość! Decydująca była noc – przecież mogła płakać, skomleć, szczekać, nie dać nam spać. Przecież to psie dziecko, które jest w obcym miejscu z obcymi ludzi. Taka sytuacja może wywoływać ogromny stres u szczeniaka. Tu spotkało nas kolejne zaskoczenie, ponieważ przespała całą noc. Spała praktycznie tak długo jak my. Nie piszczała, skomlała, NIC. Niesamowicie nas to ucieszyło, bo zrozumieliśmy, że może w naszych czterech ścianach czuć się dobrze, a to dla nas był piorytet.

Niestety, życie z czworonogiem nie jest tylko w różowych barwach. Szczególnie, gdy po raz pierwszy ma się pod opieką tak małą istotkę. Wychowanie małego psa to naprawdę spore wyzwanie, tym bardziej, że West Terrier to bardzo charakterna rasa, która potrafi pokazać, kto tu rządzi. Na swoim przykładzie spokojnie możemy się z tym stwierdzeniem zgodzić,ponieważ często tego doświadczamy. I tu nastaje moment, w którym uświadamiasz sobie, że przed Tobą trudna, długa i żmudna praca nad wychowaniem i tresurą małego słodziaka, któremu często wybaczamy jego wybryki, patrząc w te śliczne, czarne oczy. Najgorsza jest jednak świadomość, że to my -ludzie jesteśmy odpowiedzialni za tę małą istotkę, to dzięki nam może dobrze funkcjonować w godnych warunkach.

Muszę przyznać, że nie do końca miałam świadomość, jak wygląda życie ze szczeniaczkiem. Wychodzenie na dwór co godzinę, osikane podłogi, nieraz niespodzianki na dywanie w formie kupy, pogryzione ręce, buty i wszystkie inne zakazane rzeczy, które przecież smakują najlepiej. Psie dzieci wymagają także sporo uwagi, chcą się bawić, poznawać świat i zwracać na siebie uwagę. Nasza mała kluska potrafi nas wymęczyć, szczególnie gdy ma humor na całodzienne zabawy. Nie jest się w stanie jej zatrzymać, to prawdziwa petarda, która musi wyładować swoje emocje. A jest to trudne, szczególnie gdy trwa kwarantanna i długie spacery przez jakiś czas odpadają. Oczy trzeba mieć dookoła głowy, patrzeć co robi, czy czegoś nie psuje, czy nie robi sobie krzywdy. Czasem mam wrażenie, że gorzej niż z dzieckiem :). Co gorsze, pies nam nie powie, co by chciał, co go boli. Właściciele wiedzą takie rzeczy przez poznawanie zwierzaka, obserwację i długą naukę siebie nawzajem. Bo przecież czworonóg również uczy się nas. Patrzy na co może sobie pozwolić, poznaje rytm dnia swoich właścicieli, poznaje ich, ale także swoją codzienność.

Od pewnego czasu gadam jak nawiedzona, ludzie z mojego otoczenia śmieją się, że ześwirowałam na punkcie tego psa. I się nie mylą, ponieważ Melisa rozbudziła we mnie niesamowite uczucia, których nigdy nie doświadczyłam – bezgranicznej miłości do zwierzaka. Priorytetem (oczywiście nie ponad moją rodzinę i bliskich) jest dla mnie, by była szczęśliwa, najedzona, czysta i przede wszystkim zdrowa. Cały czas ją poznaję, obserwuję, ale także dużo czytam, by zrozumieć, co taka mała istotka może mieć w głowie. Chciałabym pewne rzeczy Wam przekazywać, dzielić się doświadczeniem i wiedzą, którą nabyłam. Ale także proszę Was, byście Wy dawali rady. Kilka już dostałam, za które serdecznie dziękuję i powoli wprowadzam je w życie.

You Might Also Like