Poza kuchnią

Jestem alergikiem. Mam przekichane

Jestem alergikiem od prawie 10 lat, ta choroba towarzyszy mi już naprawdę długo. Mam też świadomość tego, że wielu ludzi zmaga się z alergią lub jest na początku tej życiowej „przygody”. Dlatego też postanowiłam stworzyć mały cykl „Mam przekichane”, w którym powiem, jak to jest z tą alergią, z czym to jeść oraz oczywiście – jak to u mnie bywa.

Tak jak wspomniałam wyżej, coraz więcej osób choruje na alergię. Niestety, staje się ona (o ile już nie jest tak nazwana) chorobą cywilizacyjną. Zmagają się z nią ludzie w każdym wieku – od niemowlaków po osoby starsze. Mam tu na myśli głównie tzw. „sezonowych” alergików, którzy cierpią z powodu wziewnych alergenów. Ale nie tylko…

Tak w ogóle czy wiecie, jak długo trwa okres pylenia wielu roślin?

Tak naprawdę okres pylenia nie trwa (jak niektórzy sądzą) przez kilka miesięcy, a przez cały rok. Dla przykładu, już w styczniu (przy ciepłej i słonecznej pogodzie) zaczyna się okres pylenia leszczyny, w lutym – olsza, zaś np. w październiku mogą unosić się ziarna szczawiu, pokrzywy lub babki. Okres od marca do sierpnia nie jest wielkim zaskoczeniem, ponieważ w tym czasie jest największe natężenie pylenia wielu roślin, np. topoli, brzozy, sosny, traw i bylicy.

Co więcej, będąc uczulonym na wyżej wymienione rośliny mogą pojawić się niepożądane objawy po kontakcie z drugim, pozornie innym, alergenem. Dzieje się tak, ponieważ występują podobieństwa w strukturalnej budowie chemicznej alergenów – wziewnych, pokarmowych lub tzw. kontaktowych. Chodzi tu przede wszystkim o białka, które w niektórych przypadkach mogą być identyczne. Weźmy na przykład pyłek brzozy. Swoją budową chemiczną jest podobny m.in. do pyłku leszczyny, olszy, grabu, ale także jabłka, gruszki, wiśni, moreli, czereśni, brzoskwini etc. W rezultacie więcej niż pewne, pozostałe alergeny będą negatywnie wpływać na ludzki organizm.

Tak też jest ze mną – uczulenie na jeden alergen wiąże się z całym wachlarzem kolejnych. Ale wynika to przede wszystkim z tego, że pierwsze objawy alergii zignorowałam. Były bardzo klasyczne – kichanie, wodnisty katar i łzawienie oczu. Po czasie doszło też uczulenie na owoce (w sumie na wszystkie te, które wymieniłam w poprzednim akapicie). Jednak wtedy nie sądziłam, że te objawy mogą mieć ze sobą coś wspólnego.

Dowiedziałam się o tym dopiero rok temu, mimo że alergia doskwiera mi od około 15. roku życia (teraz mam 23 lata). Wstyd o tym pisać, ale jakoś nigdy nie było po drodze do lekarza, poza tym leki kupowane w aptece bez recepty mi pomagały. Oczywiście do czasu, bo jak się okazało alergia rozwija się przez cały rok, szczególnie, gdy w grę wchodzą kurz i roztocza. Poza tym ta choroba nie była wtedy tak znana i ludzie nie mieli aż takiej świadomości o powadze tego zjawiska. Ale tylko winny się tłumaczy 🙂

3 Comments

  1. Zuza

    Matko, znam to. Normalnie cały okres wiosna-lata mija u mnie pod znakiem wiecznego kichania, w tym roku tylko jakis kalendarzyk pylen znalazłam na Odetchnij Spokojnie i to mnie jakos ratowalo przed atakami.

    • Dziękuję za komentarz 🙂
      Powiedz mi, bierzesz jakieś leki? Jesteś w stałym kontakcie z lekarzem?
      Robię mały cykl o tym choróbsku, bądź ze mną, jeszcze kilka ważnych aspektów opiszę 🙂

      Pozdrawiam

  2. a tę stronkę też znam i z niej korzystam 😀

Leave a Reply

Theme by Anders Norén