PODRÓŻE

Łódź – miasto Misia Uszatka

Lubię czasem wyjechać na kilka dni lub po prostu weekend, by odpocząć od codzienności i przy okazji poznać nowe miasto. Tym razem padło na Łódź. Dwa dni, a w sumie półtora to bardzo mało, by w ogóle mówić o wielkim zwiedzaniu. Jednak udało się zobaczyć Manufakturę, słynną ulicę Piotrkowską, odwiedzić Misia Uszatka oraz zjeść pyszne jedzenie.

No cóż, w Łodzi widać duże pozostałości po PRL-u. Jest wiele pustostanów, których widok trochę przeraża. Jednak znacząca ilość cegły w mieście sprawia, że miasto ma swój niepowtarzalny klimat – dziwny, starodawny, specyficzny, ale bardzo intrygujący. Łódź przypominała mi Bydgoszcz, momentami czułam się, jakbym po niej chodziła. A to miasto znam bardzo dobrze, spędziłam tam trzy lata swojego życia.

Ciekawostką jest, że ulica Piotrkowska to najdłuższa ulica w Europie, która mierzy 4,2 km. Robi to wrażenie, a spacerowanie jest bardzo przyjemne, o ile nie zaczepiają przechodniów dziwni ludzie. Tam też nocowałam, hotel trafił się naprawdę świetny, tak samo jak widok z okna.

Odwiedziłam też dwie świetne restauracje, które poleciła mi Karolina, prowadząca blog Wylizany Rondel. Dzięki Karola! Jedno miejsce to Piknik, gdzie zjadłam pyszny makaron (ręcznie robiony!) z kurczakiem, oliwkami i suszonymi pomidorami w sosie śmietanowo-winnym, a mój Luby – lasagne bolognese, również petarda. Drugie to Szyby Lustra, gdzie zjadłam prawdziwe śniadanie mistrzów – crepes z mascarpone i borówkami w sosie pomarańczowo-klonowym, a mój M. jajecznicę z bekonem, fasolką, sałatą i pieczywem. Musicie koniecznie tam zajrzeć, bo jest to prawdziwy foodporn.

Wisienką na torcie było poznanie Misia Uszatka w Muzeum Animacji Semafor. To było niesamowite doświadczenie zobaczyć oryginalne makiety i postaci znanych bajek. Czy wiedzieliście, że w serialu Miś Uszatek wystąpiło około 500 maskotek? Wystarczyło, że pojawiła się mała rysa na oku, by wyrzucić i stworzyć kolejnego, nowego misia. Oprócz Colargola i Uszatka, studio filmowe stworzyło wiele ciekawych produkcji, m.in. filmy krótkometrażowe Danny Boy (klik) oraz Piotruś i Wilk (klik), który został nagrodzony Oscarem. WOW. Gdybyście zobaczyli tę makietę i detale,  bylibyście pod ogromnym wrażeniem tak samo jak ja.

Więcej zdjęć z muzeum nie będę wrzucać, by nie psuć Wam radości w zwiedzaniu i odkrywaniu postaci animacji. Jest to na pewno jeden z głównych punktów wycieczki, tym bardziej, jeśli podróżujecie z dziećmi. Polecam Wam, gorąco, bo to cudowny powrót do dziecięcych lat.

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane telefonem.

 

Zostawiając komentarz, użytkownik wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych.

You Might Also Like