LIFESTYLE

Mój Wielki Dzień – od czego zacząć organizację ślubu i wesela?

W dzisiejszych czasach o ślubie z weselem trzeba myśleć z conajmniej dwuletnim wyprzedzeniem. A sądzę, że w większych miastach ten czas jeszcze bardziej się wydłuża.

W moim przypadku były to dobre dwa lata, czyli w 2016 roku, a swoją organizację rozpoczęłam od załatwienia sali. I to jest najważniejszy punkt, ponieważ sale weselne są bardzo oblegane i trudno o dobry termin – mam na myśli okres między czerwcem a wrześniem. Nas właśnie interesował czerwiec albo wrzesień. O czerwcu mogliśmy zapomnieć, ponieważ wszystkie weekendy były zajęte, zaś w przypadku września – zostały może dwa terminy, więc fuksem się wstrzeliliśmy w interesującą nas datę.

Następnie zaczęliśmy myśleć o muzyce, zdjęciach i filmie. Tu również postanowiliśmy załatwić to jak najszybciej, ponieważ te usługi mają mocno oblegane terminy, które musiały wpasować się razem z naszym. Myśleliśmy, że z kościołem też trzeba będzie się spieszyć, jednak ksiądz nas uspokoił i powiedział, że wystarczy jak przyjdziemy rok wcześniej. Zapisał nas na nieoficjalnej liście, byśmy byli po prostu spokojni.

Poźniej, czyli w 2017 roku tak naprawdę był tzw. przestój i nawet przez chwilę zapomnieliśmy, że za rok bierzemy ślub. Dopiero w listopadzie ruszyło z racji tego, że suknię miałam szytą i konieczne było ściągnięcie miary i pierwsze przymiarki. Jeśli planujecie kupić suknię lub wypożyczyć – nie musicie się jeszcze spieszyć z wyborem.

Jazda bez trzymanki zaczęła się już na początku 2018 roku. Poczułam, że przecież za kilka miesięcy biorę ślub, a jeszcze nie mam nic przygotowane. Odbiła mi totalna gorączka i już w styczniu albo w lutym (czyli ponad pół roku wcześniej) miałam listę gości i zamówione zaproszenia. Z perspektywy czasu uważam, że trochę się pospieszyłam, ponieważ po czasie lista gości się powiększyła i musiałam specjalnie domawiać nowe zaproszenia. W zupełności cztery miesiące wcześniej wystarczy, by się za to zabrać. Stosując oczywiście zasadę, że zaproszenia wręcza się trzy miesiące wcześniej i licząc dodatkowy miesiąc na czas realizacji zamówienia. Choć na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałam gości spoza Polski, więc chciałam, by do niech zaproszenia dotarły jak najszybciej. O tym też musicie pamiętać, jeśli takie osoby pojawią się na Waszej liście gości.

W międzyczasie oczywiście jeździłam do salonu sukien ślubnych na kolejne przymiarki – proces szycia, sprowadzania odpowiednich materiałów i koronek trochę trwał. Oczywiście nie wolno zapomnieć o Panu Młodym i wybrać odpowiednią garderobę.

Najgorętsze są ostatnie trzy miesiące przed ślubem. Wtedy najwięcej zaczyna się dziać i pora dopinać wszystkie ważne kwestie. O czym mowa? O obrączkach (choć w tym przypadku nie musicie czekać do ostatniej chwili i kupić je wcześniej. Wszystko zależy od czasu realizacji Waszego zamówienia), zaklepanie florystki (czyli wybór kwiatów, bukietu, wianka – jeśli planujecie mieć etc.), rozdanie zaproszeń, kupno butów (to bardzo ważny punkt, o którym zaraz napiszę Wam więcej), ale także dopinanie formalności z Kościołem.

Wracając do wspomnianych butów. Dziewczyny, ale panowie także – za butami rozglądajcie się jak najszybciej, ponieważ będą one potrzebne m.in. do określenia długości sukienki/spodni, ale także musicie je rozchodzić. Mój ślub odbył się we wrześniu, buty w sumie potrzebowałam już na czerwiec na przymiarkę sukni. Butów zaczęłam szukać już w kwietniu. Byłam w każdym możliwym sklepie i żadne mi nie odpowiadały albo wizaulnie, albo po prostu nie pasowały. Niestety mam dość nietypową stopę – długa, szczupła, wysokie przegubie plus jestem wysoka, więc znalezienie pudrowych, wąskich butów na niskim obcasie w dużym rozmiarze graniczyło z cudem. W końcu znalazłam jedne na stronie internetowej, postanowiłam zaryzykować i zamówić. Firma okazała się bardzo nieuczciwa, czekałam ponad miesiąc na moje zamówienie, aż w końcu zrezygnowałam, no bo ile można czekać… Kosztowało mnie to dużo nerwów, tym bardziej, że czas mnie naglił. Koniec końców (pod nosem) miałam firmę robiącą obuwie na zamówienie, czyli dopasują but idealnie do Twojej stopy. Dlaczego o tym z rodziną wcześniej nie pomyślałam to nie mam pojęcia… Dlatego radzę Wam, byście rozejrzały się za butami dużo wcześniej.

Ostatni tydzień będzie należał do dopinaniu spraw na sali weselnej. Trzeba określić menu, podać dokładną liczbę gości, dostarczyć, np. owoce/alkohol/napoje w zależności od tego, jak jesteście dogadani z salą. Pamiętam, że jeszcze dzień przed ślubem przyjechaliśmy na salę i omawialiśmy z menadżerem, jak mają być ułożone serwetki, więc wszystko było pod kontrolą i dopięte na ostatni guzik.

Firmy i usługudawców, których polecam:

A jak zadbać o strefę dekoracyjną i wizualną? Przeczytacie tutaj.

You Might Also Like