Nadeszła w końcu moja ulubiona pora roku – JESIEŃ. Wielokrotnie wspominałam Wam na Facebooku, Instagramie i nawet tutaj, że ją uwielbiam. Pewnie wielu z Was puka się po głowie, czytając to, co piszę. Ale tak, to właśnie w okresie między wrześniem a listopadem czuję się najlepiej. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Kocham jesień za:

  • poczucie bezpieczeństwa
  • warstwy. Jesienią mam je jak cebula i Shrek. Kocham sweterki, bluzy, adidasy, botki i duże chusty.
  • za ciepło. Ale nie na dworze, to oczywiste. Lubię spędzać jesienne wieczory w domu pod kocem i patrzeć przez okno na tę pogodę. Widząc to od razu robi mi się cieplej.
  • ciepłe kakao i herbatę z imbirem. Tylko jesienią smakują tak dobrze.
  • dynię i wszystkie inne sezonowe produkty. Dynię jesienią kocham ponad wszystko. Przede wszystkim za kolor.
  • koncerty. Oh, przeżyłam ich naprawdę sporo!
  • spotkania w barach. Jak to śpiewał Muniek „jesienią zaczyna się szkoła, w knajpach zaczyna się picie”. No tak, przecież jest za zimno na plenery, więc na piwko najlepiej skoczyć do baru.
  • szkołę.Mimo wszystko lubiłam ten czas, gdy rozpoczynała się szkoła. Teraz też mi lepiej, gdy chodząc z rana po mieście, widzę tłumy pędzących ludzi i dzieci. Śmieszne, ale ten widok mnie bardzo uspokaja.
  • wspomnienia. To właśnie jesienią poznałam moich przyjaciół i miłość też jest jakoś fajniejsza – ukochany częściej przytula, gdy jest mi zimno.
  • kolory. Mimo że kocham pastele to w jesiennych barwach jest mi po prostu przyjemniej.
  • rodzinne ciepło. Banał, ale jesienią częściej spotykam się z rodziną w domu, która jest niechętna na długie spacery.

Kiedyś, gdy wspomniałam o jesieni, wszyscy się krzywili i mówili, że jestem nienormalna, bo przecież jak można lubić tak depresyjną porę roku. Na szczęście, gdy coraz częściej poruszam ten temat z nowo poznanymi osobami, znajduję  u nich aprobatę. Jak się okazuje nie tylko ja lubię jesień. Nie dajmy się zwariować. Nie tylko latem jest fajnie 😉